Zlikwidować maturę!

W poniedziałek rusza maraton maturalny, stąd uważam, że jest to doskonała okazja, aby wprowadzić do publicznej dyskusji pogląd, który osobiście głoszę od kilkunastu lat - matura powinna zostać zlikwidowana!

Niedawny raport NIKu stwierdzał, że co czwarta praca sprawdzona na wniosek zdającego, okazała się źle sprawdzona, a więc można śmiało stwierdzić, że Centralna Komisja Egzaminacyjna nie jest w stanie prawidłowo przeprowadzić procesu oceniania prac. Taki stan, biorąc pod uwagę, że wynik matury decyduje o całej naszej przyszłości, jest absolutnie nie do przyjęcia!

Do tego dochodzi jeszcze całkowicie zamilczany fakt, że tegorocznych próbnych matur nie zaliczyło 50% maturzystów. Z samej matematyki na poziomie podstawowym, maturzyści w liceach uzyskali średnio 39%, a na poziomie rozszerzonym średnio 30%, co oznacza, że większość z nich w normalnym świecie maturę by oblała.

Mówię "normalnym", ponieważ ustawienie wymaganych 30% aby matura była zdana, było zbrodnią na poziomie edukacji wypuszczanych na rynek młodych ludzi. Równie dobrze można było zdecydować, że maturę zawsze się zdaje, jak egzamin gimnazjalny, ale jeżeli ktoś ją zda na 1% to jego problem. Od kilkunastu lat uczę języka angielskiego i gwarantuję państwu, że przy tych wymaganiach, osoba, która nie umie się po angielsku przedstawić jest w stanie zdać maturę po kilkudniowym szkoleniu ze zdawania testów.

Poziom trudności matur ostatnich lat jest tak żałośnie niski, że aż strach pomyśleć jakie byłyby wyniki, gdyby wrócić do zadań maturalnych z lat chociażby siedemdziesiątych. Biorąc pod uwagę średnie, stawiam, że 15% zdanych to byłby dobry wynik. Poza tym kiedyś na maturze mnóstwo ludzi kończyło edukację i ewentualny pracodawca patrzył na nią, jako na dowód poświadczający poszukiwane przez niego umiejętności. Dzisiaj jest to nieistotne, pracodawcy nie interesuje czy pracownik ma maturę, bo wie doskonale, że jest to dokument nie świadczący o jakiejkolwiek wiedzy czy umiejętnościach.

Dawniej było tak, że aby móc przystąpić do egzaminu wstępnego na studia, trzeba było zdać maturę. Można więc powiedzieć, że zdanie matury było jak wysłanie CV i listu motywacyjnego do pracodawcy, ale to egzamin wstępny był rozmową kwalifikacyjną. Dziś tej rozmowy kwalifikacyjnej na uczelniach nie ma. Uniwersytety zostały całkowicie odcięte od możliwości decydowania o tym, jakich studentów chcą do siebie zaprosić.

Musimy wrócić do systemu, w którym to uczelnia decyduje. Nie widzę przeszkód, aby uczeń kończył szkołę średnią uzyskując świadectwo ukończenia, a następnie przystępował do egzaminu wstępnego na wybraną uczelnię. Każda uczelnia może wymagać czego innego, tymczasem dziś wszystkie muszą przyjmować to co ministerstwo edukacji wymyśliło.

Żaden z ministrów edukacji ostatniej dekady nie zrobił nic, aby podnieść poziom polskiego szkolnictwa. Wręcz przeciwnie - wszyscy przyczynili się w pewnym stopniu do całkowitego upadku szkolnictwa i tym samym ogłupienia społeczeństwa. Moja propozycja nie jest rewolucyjna - ma być krokiem ku lepszemu. Uniwersytety nie mają być dla wszystkich - mają być dla najlepszych. Taką zmianę może przeprowadzić każdy rząd i każdy minister edukacji, nawet obecny, gdyby rzeczywiście chciał(a) cokolwiek zmienić. To, że nie chce to już mamy dawno ustalone. Ja chcę i będę o tym bardzo głośno mówił.
Trwa ładowanie komentarzy...