Może tym was przekonam

Oglądałem dziś kanały informacyjne i stwierdzam, że żadnego referendum chyba w niedzielę nie ma. Czytam oświadczenia różnych prawicowych polityków i widzę, że deklarowanie bojkotu tego referendum stało się oznaką wyjątkowej inteligencji i zmysłu analitycznego. No trudno, całe życie pod prąd ;)

Prezydent, który utracił poparcie, z dnia na dzień ogłasza referendum, tylko po to aby w jego i jego sztabu mniemaniu przypodobać się wyborcom Pawła Kukiza - jedna z najbardziej żałosnych scen minionej kampanii wyborczej. Same okoliczności zwołania tego referendum robią z niego żart, niestety.


Doskonale wiemy, że żaden podatnik nie chce dostawać kar za ew. wątpliwości urzędu skarbowego – jedyną szansą aby w tym pytaniu nie było 100% na Tak, jest jakiś zmasowany i dobrze zorganizowany trolling połączony z ostrą agitką pracowników urzędów skarbowych i ich rodzin. To, że pytanie jest nieaktualne pomijam – załóżmy, że nasza władza chce się od nas dowiedzieć, czy aby na pewno wyczuła nasze oczekiwania.

Doskonale wiemy też, że mało który wyborca patrzy przychylnie na fakt, że partie sejmowe wypłacają sobie co roku dziesiątki milionów złotych. Oczywiście troszkę szkoda, że pytanie jest tak zadane, że złośliwi mogą stwierdzić, że skoro Polacy domagają się zmian w systemie naliczania subwencji, to na pewno da się tak zmienić system, aby partie dostawały więcej niż dostają dziś. Załóżmy jednak, że politycy nie będą czepiali się litery, a wyczują ducha. A jak spróbują nie wyczuć, to my im w tym przecież pomożemy, nie?

Pytanie o JOWy, podobnie jak pytanie o finansowanie partii politycznych, zadane jest tak niekonkretnie, że odpowiedź na Tak, nie musi przyszłego rządu zmuszać do wprowadzenia 460 okręgów jednomandatowych. Wystarczy, że wprowadzony zostanie system mieszany i już wola ludu zostanie spełniona, a system byłby tak zmieniony, że uczciwej reprezentacji już nigdy byśmy nie uświadczyli. To, że zmiana systemu wymaga zmiany w konstytucji nie ma dziś żadnego znaczenia – nikt nie jest w stanie zmusić polityków do realizacji ich zapowiedzi.

Mój pogląd wygląda tak: Znam i wiele razy wspominałem o wadach niedzielnego referendum. Skoro się odbywa i kosztowało nas aż 100 milionów, a PO nie ponosi żadnej, nawet politycznej, odpowiedzialności za taką niegospodarność, to uważam, że powinniśmy wszyscy na nie pójść. Jeżeli przeciwnicy tego referendum, ze względów formalnych nie są w stanie go zaakceptować, to proponuję potraktować je jak gigantyczny ogólnopolski sondaż. CBOSy TNSy i inne zwykle robią sondaże przez telefon z 1000 respondentów, tu będzie ich kilka milionów. Będziemy raz i na zawsze wiedzieli jak w tych konkretnych tematach wygląda wola ludu, który przecież politycy muszą zadowolić, no nie?
Trwa ładowanie komentarzy...