O autorze
Wiceprezes Kongresu Nowej Prawicy. Członek Rady Dzielnicy Cisowa w Gdyni. Członek Stowarzyszenia "KoLiber". Nauczyciel języka angielskiego, właściciel szkoły językowej. Piszę o tym, na co mainstreamowe media celowo nie zwracają uwagi oraz o tym, co w oficjalnej wersji sprzedawane jest Polakom w taki sposób, aby rzeczywiste intencje władzy nie zostały odczytane. Odkłamuję pojęcia, zmuszam do myślenia, zachęcam do zgłębiania omawianych tematów.

Dżenderiada

Caster Semenya - mistrzyni olimpijska w biegu na 800m 2016
Caster Semenya - mistrzyni olimpijska w biegu na 800m 2016 independent.co.uk
Są takie piękne chwile, w których nawet najbardziej lewicowych polskich komentatorów rzeczywistości krew zalewa od realizacji ich własnych poglądów. Na przykład jak dziewczyna z Polski walczy i oczywiście przegrywa walkę o medal olimpijski z mężczyzną z RPA, który uważa się za kobietę.

Gdy byłem w liceum, miałem przyjemność reprezentować szkołę w konkursie przemówień po angielsku. Najlepszy wtedy nie byłem, więc nie mogę narzekać, że mnie oszukano, ale konkurencja byłaby bardziej uczciwa, gdyby nie to, że jedna ze szkół wysłała ucznia, który był Kanadyjczykiem. W regulaminie konkursu brakowało zapisu blokującego native speakerów przed udziałem. Podejrzewam, że organizatorzy nie przewidzieli, że jakakolwiek szkoła mogłaby być na tyle bezczelna. Pomylili się.

Światowy sport ma ogromny problem. Musi pojawić się ktoś, kto z pozycji siły i autorytetu powie, że mężczyźni startują w kategorii mężczyzn, kobiety w kategorii kobiet, a kto nie jest pewien, urodził się hermafrodytą, albo zmienił płeć aby oszukać przeznaczenie i zwiększyć swoje szanse, powinien poszukać sobie innego zajęcia lub wystartować w kategorii, która nie da mu biologicznej przewagi. Celowo nie sugeruję, że mogliby ubiegać się o status osób niepełnosprawnych, bo prawdziwi niepełnosprawni sportowcy nie kpią sobie z całego świata i nie udają kogoś kim nie są.

Światowa polityka ma ten sam problem. Zamiast nazywać rzeczy po imieniu, zmusza się nas abyśmy traktowali takich ludzi lepiej niż innych. Lepiej, ponieważ społeczny zakaz dyskryminacji ze względu na fakt, że mężczyzna czuje się kobietą stawia go na miejscu bardziej uprzywilejowanym niż zwykłego mężczyznę, który nie ma problemu z ustaleniem swojej płci.

Zawsze byłem przeciwny tzw. "naturalizowaniu" sportowców. Krytykowałem i krytykować będę każdą decyzję o włączeniu do naszej kadry kogokolwiek, kto co prawda Polakiem nie jest, ale według wizji tymczasowego trenera czy szefa związku może się przydać i dlatego przyśpiesza się decyzję o nadaniu mu obywatelstwa. To jest wypaczenie sportu narodowego.

Przyjmowanie, że ktoś kto wygląda jak mężczyzna, ma ciało mężczyzny, rusza się jak mężczyzna, i ma poziom testosteronu typowy dla mężczyzny, może być kobietą, jest obrażaniem kibiców, oszukiwaniem sportowców i psuciem idei uczciwego współzawodnictwa.
Trwa ładowanie komentarzy...